SiatkówkaHokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
Sobota, 26 stycznia 2008 r. godz. 10:04

Wielu utonie w tym bagnie

źródło: Przegląd Sportowy

Degradacja Zagłębia Lubin, Widzewa i Zagłębia Sosnowiec to dopiero początek lawiny, która kluby może zepchnąć na dno. Z wyjaśnień wielu zatrzymanych za korupcję wynika bowiem, że mecze kupowały też Jagiellonia Białystok, Cracovia Kraków, Korona Kielce, GKS Bełchatów, Ruch Chorzów, ŁKS Łódź, Lech Poznań i Odra Wodzisław. Ta wyliczanka jest porażająca. Jest bardzo prawdopodobne, że część klubów z wymienionej wyżej grupy może podzielić los trzech już zdegradowanych klubów. W najlepszym wypadku - dostaną minusowe punkty.

Niektóre z klubów są od dawna znane opinii publicznej jako "ustawiacze". Mniej lub więcej wiadomo o tym jak funkcjonowały w korupcyjnym procederze. Zupełną jednak nowością jest jednak możliwość ukarania na przykład Lecha Poznań, któremu można zarzucić ustawienie co najmniej trzech spotkań.
"Kolejorz" stanowi jednak zagadkę nawet dla członków Wydziału Dyscypliny. Z materiałów śledztwa wynika, że klub ten proponował łapówki w latach 2003-2004, czyli już po wejściu w życie artykułu o korupcji w sporcie. Kłopot w tym, że obecny Lech nie jest tym samym klubem, co cztery lata temu, a tak naprawdę "przemalowaną" Amiką Wronki. Pod względem prawnym nie ma więc nic wspólnego z poprzednikiem. "Nie wypracowaliśmy jeszcze stanowiska w tej sprawie. Na obecnym etapie nie sposób jednak powiedzieć, że obecny klub na pewno nie odpowie za grzechy starego Lecha. Kiedy dostaniemy materiały, dotyczące "Kolejorza", podejmiemy decyzję. A będzie ona niełatwa" - przyznaje wiceprzewodniczący Wydziału Dyscypliny Robert Zawłocki.
Kwity na "starego" Lecha już są. Zarzuty za usiłowanie ustawiania meczów tej drużyny ma były szef wielkopolskich sędziów Krzysztof P. Z ich treści wynika, że poznaniacy pomagali sobie w nieuczciwy sposób nie tylko w lidze. W sezonie 2003/2004 oszukiwali także w rozgrywkach pucharu Polski, które wtedy wygrali!
"Przed meczem z Polonią Warszawa w 1/8 finału, dzwonił do mnie Krzysztof P. Mówił szyfrem o dziesięciu różach albo dziesięciu proporczykach (w żargonie piłkarskiej mafii oznaczało to dziesięć tysięcy złotych). Powiedziałem mu, że nie będę ryzykował, bo spotkanie jest przy Konwiktorskiej, a wiadomo kto sympatyzuje z Polonią. Ja pod nosem PZPN nie będę się wystawiał na pewną śmierć" - wyjaśniał arbiter tamtych zawodów Krzysztof S. z Tamowa.
Lech wygrał 2-1, a S. ponownie zadzwonił do Krzysztofa P. "Z czystej ciekawości. Chciałem wiedzieć, czy jako pośrednik dostał jakieś pieniądze. Bałem się, że jednak coś wziął i wszyscy będą przekonani, że też coś na tym zarobiłem. Zaczął jednak kręcić, że w Lechu są niepoważni ludzie i że nie dostał ani grosza. Na mój gust to pewnie coś dostał, i to nawet więcej niż tą dychę, bo ona miała być tylko dla mnie. Tylko że się nie podzielił" - tłumaczył prokuratorom Krzysztof S.
Ciekawie było także rok później, kiedy poznaniacy bronili się przed spadkiem. 1 kwietnia, w piątkowy wieczór Lech grał u siebie z Pogonią Szczecin. Sędziował Krzysztof Z. z Łodzi. "Arbiter był obstawiony. Wiedziałem o tym od Fryzjera" - przyznał w prokuraturze obserwator Kazimierz F. z Olsztyna. Jednak sędzia nie zdołał dokończyć zadania jakie miał. Od 10 minuty Pogoń prowadziła 1-0. Wtedy przerwano mecz, bo nadeszła (niepotwierdzona później) informacja o śmierci Jana Pawła II. Zapłakani zawodnicy, pod dodatkową presją kibiców, przerwali zawody. Dokończono je miesiąc później. Sędzia się zmienił (na Roberta W. z Warszawy), obserwator już nie. Lech zremisował 1-1, a Kazimierz F. dostał przekazem pocztowym 5 tys. złotych. Kiedy materiały na Lecha trafią do PZPN, nikt nie umie powiedzieć.

Prokuratorzy nie są w stanie ocenić też, ile czasu zajmie im zamknięcie postępowania dotyczącego innych klubów rozpracowywanych od dawna. Chodzi głównie o Cracovię (przynajmniej 6 ustawionych spotkań), dla której mecze ustawiał obserwator Jacek P, GKS Bełchatów (co najmniej 4), działający przez pośredników (Krzysztof Z., Marian D.). A także o ŁKS Łódź (co najmniej 3), w imieniu którego łapówki miał wręczać kierownik drużyny Jacek Żałoba. "Jesteśmy w stałym kontakcie z prokuratorami. Wciąż uważamy, że realne jest rozliczenie klubów do czerwca" - twierdzi Zawłocki.
Prawnicy z Wydziału Dyscypliny są też zdania, że nie będzie problemów z karaniem klubów, oszukujących przed lipcem 2003. Wtedy w kodeksie karnym zaczęły obowiązywać zapisy o korupcji w sporcie. Wielu zatrzymanych sędziów i obserwatorów przyznawało się jednak podczas przesłuchań do brania łapówek we wcześniejszym okresie. Tak jest m.in. z arbitrem Piotrem K. z Wrocławia. Również wspomniany Krzysztof S. wspomniał, że miał takie propozycje. Z akt wynika, że mecze w czasach "przed ustawowych" ustawiała np. Odra Wodzisław (3 spotkania).

Jak bardzo brudna jest polska liga pokazuje też to co "Fryzjer" zeznał śledczym i co znajduje się w aktach: "W Legii był Tadeusz Diakonowicz, on tam miał firmę. W Wiśle Kraków działał Zdzisław Kapka, w Polonii Bytom, jeszcze w trzeciej lidze - Marian D. W Groclinie Władysław Kowalik (...). Wszyscy kupowali na potęgę."

Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!



Czy zwolnienie Jana Urbana z funkcji trenera Legii było dobrą decyzją?

głosuj